Kronika- wojna i okupacja PDF Drukuj Email
WOJNA I OKUPACJA

23 marca 1939 roku ogłoszona została mobilizacja. Z tutejszej szkoły powołany został p. Fryderyk Koziarz. Zmobilizowane roczniki wcielone zostały do pułków w Brześciu, Baranowiczach i Pińsku i w okresie kilku następnych dni przejeżdżali pociągami na zachód. Mobilizacja i widmo zbliżającej się wojny dla szkoły przyniosła nowe zadania. Rozpoczęto gorączkowo zbiórkę na kupno dla wojska 6 karabinów. Symboliczne przekazanie zakupionych karabinów odbyło się 3 maja 1939r. w czasie uroczystości  święta państwowego na placu przed kościołem parafialnym Przemienia Pańskiego. Szkoła żyła pod wrażeniem zbliżającej się wojny. Codzienne audycje radia szkolnego wpływały raczej uspokajająco. Rok szkolny zamknięto normalnie. Uczęszczało do szkoły 528 dzieci, pracowało do końca roku szkolnego grono, składające się z 9 osób. W końcu sierpnia ponownie powołano do wojska nauczyciela wychowania fizycznego i śpiewu p. Koziarza oraz po raz pierwszy woźnego śp. Juliusza Zalewskiego /zmarł po powrocie z niewoli/.

31 sierpnia 1939r. ogłoszono powszechną mobilizację. Na kolejach rozpoczęła się ewakuacja ludności cywilnej z zachodu. 1 września Niemcy przekroczyli granicę Polski i rozpoczęła się wojna. 3 września wypowiedziały wojnę Niemcom- Francja i Anglia. Na skutek zarządzenia ówczesnego Ministra Oświaty, p. Świętochowskiego odłożono rozpoczęcie nauki w szkołach na tydzień. Gmach szkolny miał być zajęty na szpital wojskowy, zachodziła konieczność przewiezienia inwentarza szkolnego do okolicznych wiosek. Ówczesny inspektor szkolny p. Strzałkowski nie zgodził się na wywiezienie inwentarza szkolnego w obawie, że może ten inwentarz spalić się w budynkach drewnianych. Okazało się, że to ja miałem rację, bo oprócz ławek nic z inwentarza nie zostało. Radio podawało kilka razy dziennie o bombardowaniu otwartych miast, dworców kolejowych, a nawet osiedli wiejskich. Zbombardowana została Biała Podlaska.

4 września poszedłem do gmachu szkolnego, w którym woźna, p. Sikorowa z wynajętą robotnicą, p. Słomkową kończyły robotę przy froterowaniu podłóg i ostatecznym sprzątaniu. O godzinie 4 po południu zwróciła się woźna z zapytaniem, czy przenosić sprzęty szkolne do pracowni robót ręcznych. Po porozumieniu się telefonicznym z ówczesnym burmistrzem, p. Stilkrem zdecydowałem się na wstrzymanie opróżniania sal, ze względu na niewiadomą datę przybycia szpitala. Razem z woźną i robotnicą udałem się poza tory celem przywiezienia kartofli do domu. Dosłownie w 10 minut po odejściu nadleciało 28 niemieckich samolotów i zbombardowało dzielnicę kolejową, a w tej liczbie gmach szkolny, na który zrzucono 16 bomb. Trafiły bomby w gmach, a jedna wpadła do kancelarii szkolnej rozrywając się do połowy, rozbijając radioodbiornik, aparat telefoniczny, niszcząc sztandar szkolny. Zostały rozbite 2 boczne przybudówki. Uniknąłem więc śmierci tylko dzięki telefonicznemu porozumieniu i wstrzymaniu  się od opróżnienia sal szkolnych. Na dworcu kolejowym w pobliżu szosy prowadzącej do Trzebieszowa stały pociągi z ewakuowaną ludnością z Ciechanowa. Skutki bombardowania okazały się okropne, bowiem pozostało około 150 zabitych i rannych przeważnie ewakuowanych z Ciechanowa.

W okresie od 4 do 12 września bombardowanie Łukowa trwało niemal codziennie a szczególnie 7, 9 i 11 września. Przerażona ludność uciekała do okolicznych wiosek, natomiast hieny z wiosek wędrowały co noc na rabunek. Z 12 na 13 w nocy została obrabowana szkoła. Rozgrabiono narzędzia z pracowni robót ręcznych, maszynę do szycia, miednice, ręczniki, taborety. Podobno rabusiami była ludność z wiosek: Ról, Sulejów, Wólki Świątkowej oraz przedmieścia Zimna Woda. 12 września wyjechały władze administracyjne, policja, urzędy na ewakuację. Ja wraz z rodziną przebywałem w Rzymkach. 7 września na skutek bombardowania śródmieścia zawaliła się część kamienicy  Klimeckich , w piwnicy znalazło śmierć 70 osób, a w tym małżeństwo Przylibscy, cała rodzina Wyczółkowskich /Henryk, żona i syn, uczeń I kl. Liceum oraz brat/, mąż dentystki Klimeckiej – Kiernożyckiej – Kiernożycki, technik dentystyczny Rorhofer, żona pułkownika angielskiego i inni.

18 września wpadła do Łukowa niemiecka, karna ekspedycja, która spaliła środek miasta, uprowadziła 1.600 mężczyzn w wieku od 16 do 60 lat do Siedlec, Ostrowia, Prus wschodnich /niemal wszyscy po 2 tygodniach wrócili/ i dokonała doraźnej egzekucji kilkunastu osób. Zastrzelono sekretarza gminy Gołąbki, śp. Katelbama Edmunda. 17 września nadeszła radiowa wiadomość, że wojska radzieckie przekroczyły wschodnią granicę i posuwają się w stronę Wisły. Równocześnie rozeszła się wiadomość, że Prezydent Mościcki, naczelny Wódz Rydz- Śmigły i rząd przekroczyli granicę i wyjechali do Rumunii, a mimo to Warszawa broni się nadal. W okresie mniej więcej od 20 września fala uchodźców rozpoczęła powrót do opuszczonych domów. Już od 13 września zaprzestano bombardowania, wobec czego ludność Łukowa zaczęła wracać do domów. Przy końcu września wkroczyło wojsko sowieckie, które przebywało w Łukowie 10 dni. W okresie od 13 września do wejścia wojsk radzieckich władzę w Łukowie sprawowała straż obywatelska pod komendą emerytowanego komisarza policji p. Franciszka Dobromirskiego. Równocześnie rozeszła się pogłoska, że dywizja wojska polskiego gen. Kleeberga wypierana ze wschodu przez wojska radzieckie idzie na odsiecz Warszawy. 27-30 września  poddała się Warszawa, Modlin, Hel. 1,2 i 3 października dywizja Kleeberga stoczyła walkę pod Kockiem, Serokomlą, Krzywdą, Wolą Gułowską z Niemcami, zadając im znaczne straty i z braku amunicji poddała się. Po upadku stolicy zapanowała trwoga w pokonanym kraju. Jedyną nadzieją, że nie zginęła ojczyzna była wiadomość o utworzeniu się rządu Polskiego i wojska polskiego we Francji; a więc walka o niepodległość trwa nadal.

W okresie od odejścia wojsk radzieckich do wkroczenia wojsk niemieckich trwał bezrząd w Łukowie. Męty i szumowiny bezkarnie grabiły magazyny „Społem” i młyny. 15 października weszły wojska niemieckie i zajęły budynki szkolne i urzędy. Początkowo władzę nad miastem sprawowała wojskowa komendantura, a w grudniu zostały zorganizowane okupacyjne władze cywilne. Po wkroczeniu wojsk niemieckich powstał Polski Komitet  Obywatelski. Z Rady Miejskiej wycofano radnych Żydów i powołano na ich miejsce Polaków, ale Rada Miejska odbyła tylko posiedzenie, na którym wybrano burmistrza Józefa Weltera, nauczyciela miejscowego gimnazjum. Welter podał się na folksdojcza. Wszystkie szkoły w mieście nie były czynne od 1 lutego 1940 r. z powodu braku lokali. Inspektor szkolny, pan Strzałkowski został uznany przez niemieckie władze okupacyjne jako polski inspektor szkolny i od listopada rozpoczął urzędowanie, wykonując zarządzenia okupantów, zwalniając nauczycieli Żydów oraz nauczycielki mężatki. Dopiero 1 lutego rozpoczęto organizacje 3 szkół powszechnych /szkoły nr 2 i 4 zostały połączone w jedną szkołę nr 2/ Państwowe Gimnazjum nie zostało otwarte.

Image

Liczba dzieci w tutejszej szkole  wydatnie się zmniejszyła. Zorganizowano zamiast 10 klas zaledwie 6, do których uczęszczało około 232 dzieci, to jest tyle, ile było przy założeniu szkoły w 1919 roku. Przestały pracować 4 nauczycielki mężatki, nie wrócił do pracy ks. prefekt Siemaszko. Nie zgłosiły się dzieci do pierwszych klas, a w ogóle rodzice bali się posyłać dzieci swe do szkoły. Nauka odbywała się w budynkach szkoły nr 4 przy ulicy Stodolnej na 3 zmiany, w 6 salach uczyło się 18 klas trzech szkół. Skasowano naukę historii i geografii, polecono odebrać od dzieci przedwojenne podręczniki szkolne /dzieci nie oddały książek, nieliczne tylko wyjątki polecenie władz niemieckich wykonały/. Rola nauczycielstwa polskiego była niezwykle trudna i bardzo tragiczna. Uznano jednak, że w tak tragicznej chwili nie można opuszczać dzieci i należy otoczyć je opieką bez względu na konsekwencje. Zabrano również podstępnie ze szkół mapy geograficzne i biblioteki uczniowskie

Image

W nadzwyczajnie ciężkich warunkach odbywała się nauka od 1 lutego do 1 lipca 1940 r. każdy dzień przynosił coraz tragiczniejsze wiadomości. W dniu 1 lipca zamknięty został 21 rok istnienia szkoły, a pierwszy  rok okupacji.  W czerwcu padła Francja, na polecenie władz niemieckich bito w dzwony kościelne, a równocześnie z głosem dzwonów rozlegał się po domach już nie płacz, a ryk tragicznych mieszkańców Łukowa. Pierwszy rok okupacji w Łukowie był przede dniem tych zbrodni, jakie Niemcy dokonywali w okresie 5 lat na ziemiach Polski. W listopadzie 1939 roku zjawili się gestapowcy. Rozpoczęli swe urzędowanie od aresztowania 5 księży /pozostał tylko ks. Kwiatkowski/ i wywiezienia do więzienia  w Lublinie. Wraz z księżmi aresztowali adwokata, prezesa Powiatowego Stronnictwa Narodowego Zygmunta Jakoby’ego /zmarł w obozie koncentracyjnym/, adwokata– Żyda Białostockiego i kilku zamożniejszych Żydów. Po kilku tygodniach wrócili Żydzi, po 5 miesiącach księża, nie wrócił Jakoby.

W kwietniu 1940r. rozpoczęła się straszna tragedia, 25 kilometrów na południe od Łukowa, a mianowicie: kolonista niemiecki z kol. Józefów, gm. Serokomla- Kesner sprzedał las. Podpatrzył, że posiada pieniądze Kesner robotnik Polak i wraz ze swoim zięciem pozabijali w nocy całą rodzinę Kesnerów /4 osoby/ oraz ciężko ranili służącego Polaka. W ciągu doby zjechali się z 3 powiatów gestapowcy, żandarmi i Niemcy – koloniści w czarnych mundurach i wymordowali mężczyzn– Polaków od 16 do 60 lat z wiosek: Józefowa, Bronisławowa i Zakępia. Wystrzelano około 500 mężczyzn, a nawet przejeżdżających ze zjazdu sołtysów w Łukowie, sołtysów okolicznych wsi oraz podróżnych jadących z Łukowa do domów. Mord w Józefowie obok mordu w Wawrze wołał o pomstę do nieba. W miesiąc potem zostali wykryci faktyczni sprawcy mordu rodziny Kesnera, ale nikt już nie wrócił życia zamordowanym w Józefowie. Mord w Józefowie otworzył oczy nawet najbardziej ciemnym, że Niemcy konsekwentnie dążą do wyniszczenia Narodu Polskiego. W czerwcu 1940 roku wywieźli około 30 osób, przeważnie działaczy społecznych, w tym redaktora gazety powiatu łukowskiego, kierownika szkoły ze Stanina kol. Stanisława Brzozowskiego, nauczyciela ze szkoły nr 2 kol. Stefana Dyla, redaktora miesięcznika „Kronika” p. Stanisława Majewskiego. Wywieziono przeważnie do Dachau i Flossenburga. Z wywiezionych powrócił w tydzień tylko Majewski /w listopadzie został ponownie aresztowany i wywieziony  do Flossenburga, gdzie zmarł/ oraz 6 lat później, bo w 1945 r. kol. Brzozowski.

 

Image

Rok szkolny 1940/41 szkoła była czynną w nadzwyczajnie ciężkich warunkach. Nie dostarczano zupełnie opału. Dzieci z nauczycielstwem pracowały w salach, w których zamarzał nawet atrament. Szkoła kilkakrotnie zmieniała lokale. Uczęszczało około 400 dzieci w 8 klasach, pracowało nadal 6 osób nauczycielstwa.  Rok ten, jak i pozostałe lata zaznaczył się ustawicznymi łapankami młodzieży do robót, masowymi aresztowaniami i wywożeniem do obozów koncentracyjnych w Niemczech. Był to drugi rok okupacji, 22 rok istnienia szkoły. Warunki pracy, płacy, utrzymanie i wyżywienie były poniżej wytrzymałości nerwów. Ciągłe aresztowania, ustawiczny lęk przed śmiercią odbierały całkowicie chęć do życia i pracy. 20 listopada 1940 roku gestapo aresztowało i wywiozło kilkadziesiąt osób między innymi nauczyciela tutejszej szkoły robót i rysunków, p. Maksymiliana Madeja, aptekarza Nowińskiego, St. Majewskiego, aptekarza Raczunasa, mierniczych Baranowskiego i Witaszczyka, byłego ławnika i prezesa gminy żydowskiej Wajntrauba i wielu innych najbardziej wartościowych obywateli miasta i powiatu.

Image

28 listopada aresztowali emerytowanego kierownika szkoły Józefa Szlędaka wraz z synem i córką, 4 braci Goławskich, z których tylko 1 wrócił oraz wiele młodzieży. Z wywiezionych dotąd wrócił zaledwie Stefan Znój, niektórzy żyją i znajdują się za granicą, ale pozostały bardzo nieliczne jednostki, olbrzymia większość została bądź rozstrzelana, bądź wymarła  z głodu. Jedyną nadzieją, jaka podtrzymywała nas na duchu, były komunikaty radiowe z Anglii oraz rozpowszechniane tajne gazetki, ale za tę nikła nadzieję również płacono znaczny haracz, bo wiele osób  traciło życie wtedy, gdy następowała wsypa.

W czerwcu 1941 r. widoczne było, iż Niemcy przygotowują się do wojny z Rosją. Wszystkie drogi szosowe jęczały od jadących w stronę Bugu czołgów. Wybuch wojny  z Rosją budził nadzieję klęski Niemiec– wyzwolenia Polski. Posuwanie się wojsk niemieckich w głąb Rosji  i klęski Rosjan napawały nas nowym lękiem i trwogą.

Rok 1941/42 był dla szkoły bardzo niepomyślny, bowiem całą zimę dzieci nie uczyły się z powodu epidemii tyfusu w Łukowie. Nauka w szkołach została zawieszona od 20 grudnia 1941 r. do 20 kwietnia 1942 r. Do bezrobocia w szkołach przyczynił się również niemiecki kierownik wiejski /Landkommissar/ Fisel z Wrocławia. Miał on przyjaciółkę /kochankę/ niejaką Pirożankę /Piróg/, byłą nauczycielkę religii, płatną od godzin, a w okresie okupacji niemieckiej nauczycielkę szkoły nr 2. Panna Piróg odegrała podłą rolę, o której nie warto wspominać. Faktem jest, że zamykanie szkół, które miało miejsce w okresie ostatnich lat okupacji było na skutek oszczędzania Pirożanki przez Fisla.

Image

Rok szkolny 1942/43 zaznaczył się tragedią Żydów z Łukowa i powiatu. Wprawdzie po wkroczeniu wojsk niemieckich dola Żydów wydatnio się pogorszyła, były nawet odrażające egzekucje, usunięto Żydów z mieszkań i sklepów już w 1941 roku, ale pierwsze egzekucje masowe rozpoczęły się 5-go października 1942 roku. Wypędzono w nocy 4.500 Żydów na rynek przy ul. Międzyrzeckiej, trzymano cały dzień na spiekocie, zastrzelono około 700 osób, pozostałe spędzono do pociągu towarowego i do wagonów napędzono po kilkaset osób.  Podłogi wagonów wysypano wapnem. W takich warunkach przewieziono do Treblinki. Pozostałych przy życiu wymordowano w Treblince. Za kilka dni użyto podstępu. Ogłoszono w gazetach, że Łuków przeznaczono na miejsce zamieszkania Żydów. Kiedy Żydzi wyszli ze swoich kryjówek i piwnic nastąpił drugi pogrom Żydów i wywiezienie około 2.000 Żydów również do Treblinki. Pozostała ilość Żydów /około 1000/ przetrwała do 2 maja 1943 roku i również została całkowicie wymordowana /przed wojną było około 6000 Żydów; w okresie wojny przywieziono Żydów z Łodzi, Suwałk, Augustowa oraz ze Słowacji – razem było więc w Łukowie około 8000 osób/. Pozostałe niedobitki ukryły się w lasach, gdzie również były wybijane przez żandarmów niemieckich. Po wkroczeniu wojsk radzieckich pozostało przy życiu około 70 osób z Łukowa i 60 przywiezionych. Nauka w szkole odbywała się jak w latach poprzednich, w warunkach niepomyślnych. O ile burmistrz Józef Welter– folksdojcz, były nauczyciel gimnazjalny– okazywał pewną pomoc nauczycielstwu szkół średnich, a nie dbał o szkolnictwo powszechne, nie wykazywał żadnego zainteresowania dolą nauczycielstwa szkół powszechnych, o tyle jego  następca renegat– Polak, który się podał za Ukraińca był potworem w ludzkim ciele. Upiór, sadysta, zbrodniarz, szef konfidentów gestapo. Wróg i prześladowca Polaków. Lubował się, o ile zrobił krzywdę Polakowi. Nazwisko jego Kazimierz Pietroń. W nauce były ciągle przerwy, zamiast 205 dni nauki było zaledwie 111. Po zakończeniu nauki aresztowano ucznia– abiturienta klasy VII, Adama Tubelewicza i powieszono w obozie koncentracyjnym.

Image

W latach 1942 i 1943 rozwinął się silnie ruch partyzancki w powiecie łukowskim. Z organizacji partyzanckich wyróżniła się w 1943 roku Armia Krajowa I bataliony Chłopskie. Terror się wzmagał. Ustawicznie aresztowano i rozstrzeliwano zakładników, ale wzmagał się jednocześnie ruch oporu. Niemal codziennie były wysadzane w powietrze pociągi z wojskiem niemieckim, amunicją, wysadzane mosty kolejowe i palone mosty drewniane na drogach. Napady na pociągi na okolicznych przystankach kolejowych w Dziewulach, Sarnowie, Szaniawach i Kownatkach odbywały się niemal codziennie. Pseudonim komendanta AK „Ostoja” podawano szeptem z ust do ust w całym powiecie. W lutym 1943 roku rozeszła się radosna wieść o klęskach Niemiec w Afryce i pod Stalingradem. Oczekiwaliśmy całkowitej i szybkiej klęski Niemiec i zakończenia wojny.

Rok 1943/44 był najgorszym rokiem. Był to już 5 rok okupacji, a 25 istnienia szkoły. Nauczycielstwo w przeważającej większości żyło w biedzie. O ile kto w pierwszych latach nie zdobył jakiegoś sklepu i trudnił się handlem, to przeważnie biedował. Takich szczęśliwców, którzy mieli sklepy lub ulokowali się w instytucjach gospodarczych było na ogół mało. Wśród dzieci osieroconych zaczęły szerzyć się choroby, a zwłaszcza gruźlica.

Image

Z braku lokali szkolnych /wszystkie niemal lokale były zajęte przez wojsko lub instytucje niemieckie/ nauka odbywała się dla wszystkich szkół powszechnych w godzinach popołudniowych w budynkach Władysława Peryta przy ulicy Radzyńskiej i to tylko 2 razy na tydzień.

W okresie 1943/44 było tylko 81 dni nauki na 205. I tu nauka była tylko żałosnym skrótem nauki, bez książek i pomocy naukowych. Szkoła, a więc dzieci i nauczycielstwo potrzebne było Niemcom do zbierania szmat, szkła, żelaza i ziół. Za niewykonanie poleceń grozili nauczycielstwu sądem wojennym, a w najlepszym razie obozem koncentracyjnym.

Image

W marcu 1944 roku przedostała się 1 dywizja wojska radzieckiego na tyły wojsk niemieckich i przeszła Bug. Wśród Niemców wytworzyła się panika. Poczęto na gwałt ewakuować rodziny niemieckie oraz urzędy cywilne. Po wycofaniu się tej dywizji ponownie za Bug uspokoiła się nieco panika, ale rodzin już nie sprowadzili z powrotem do Łukowa. W czerwcu ewakuowano urzędy w Brześciu i zaczęto usuwać ludność z mieszkań zwłaszcza w dzielnicy kolejowej. Przez 5 lat żyłem ustawiczną grozą, że mnie usunięcie z mieszkania nie ominie. I istotnie 18 lipca , w ciągu kilku godzin usunięto mnie wraz z rodziną z mieszkania, wobec czego po przewiezieniu rzeczy do znajomych zamieszkałem we wsi Łazy. W okresie okupacji niemieckiej pracownicy kolejowi wszystkich służb na stacji Łuków walczyli konsekwentnie z wrogiem niemieckim, uprawiając sabotaż, pomagając partyzantom. Wielu pracowników zginęło w więzieniach i obozach koncentracyjnych. Wśród pracowników kolejowych było wielu uczniów tutejszej szkoły. Wielu z nich poniosło bohaterską śmierć w więzieniach niemieckich jak śp. Tadeusz Gajdzis, Antoni Kondracki, wielu z nich zginęło z bronią w ręku. Na dwa dni przed wejściem Armii Czerwonej do Łukowa, to jest 20 lipca pod wsią Gręzówka stoczyli partyzanci z Armii Krajowej nierówną walkę z Niemcami. W walce tej zginęło dwudziestu kilku chłopców. Wśród poległych byli nasi byli uczniowie: śp. Stanisław Madej, syn naszego kolegi Maksymiliana Madeja zmarłego w 1941 r. w Oświęcimiu, śp. Henryk Tubelewicz, starszy brat powieszonego śp. Adma Tubelewicza, Kuć Wojciech, syn Edwarda Kucia i Kizeweter, syn Antoniego. Cześć pamięci bohaterskich chłopców! Jeżeli ich miłość do Polski, wszczepioną została przez grono nauczycielskie, to szkoła spełniła swoje zadanie.

Image

W niedzielę 22 lipca wieczorem weszły oddziały Armii Czerwonej. Ponieważ Międzyrzec, Biała Podlaska, a nawet Brześć nad Bugiem, a więc przeszło 100km na wschód znajdowały się wojska niemieckie, przeto lotnictwo niemieckie w ciągu prawie tygodnia czyniło rozpaczliwy wysiłek powstrzymania wojsk radzieckich i umożliwienia wycofania się wojskom niemieckich z wymienionych miejscowości na zachód. W nocy rozpoczęło się bombardowanie Łukowa przez lotnictwo niemieckie i trwało z przerwami dzień i noc prawie tydzień. W szczególności było straszne bombardowanie Łukowa i okolicy od Łukowa do Radzynia z 23 na 24 /z poniedziałku na wtorek w nocy/ . Od bomb zapalających niemieckich spaliły się ulica Cieszkowizna, przeważnie rolnicza, a następnie niemal całkowicie śródmieście, począwszy od Domu Społecznego aż do gmachu Starostwa tj. całkowicie dzielnica handlowa. Niezależnie od bomb zapalających i burzących lotnicy niemieccy zrzucili tysiące min, które spowodowały w okresie prawie roku setki zabitych cywilnych mieszkańców Łukowa i pobliskiej okolicy, a bardzo wiele kalek. Blisko 3 tygodnie ludność Łukowa mieszkała w okolicznych wsiach. Wiele rodzin z braku spalonych domów, pozostało na zimę na wsi. Ja z rodziną wróciłem dopiero w połowie sierpnia 1944r. Początkowo nie było żadnych władz. Powstał Miejski Komitet Obywatelski pod przewodnictwem Bolesława Soćki, ale komitet ten zajął się tylko uporządkowaniem ulic, pogrzebaniem trupów i sprzątnięciem zabitych koni, bydła, świń. Dopiero w kilka tygodni powstała Powiatowa Rada Narodowa pod przewodnictwem p. Józefa Kozieła, długoletniego nauczyciela naszej szkoły. /Kolega Kozieł pracował w tutejszej szkole od 1X 1922r. do 1 VIII 1944r. z dwukrotną przerwą trwająca 2 ½ roku na studia i urlop zdrowotny/ W kilka miesięcy p. Józef Kozieł został starostą powiatu łukowskiego i pełnił obowiązki w najcięższych warunkach 8 miesięcy, pozostawiając u całego społeczeństwa jak najlepsze wspomnienie– uczciwego i szlachetnego człowieka. Oprócz Powiatowej rady Narodowej powstała Miejska Rada Narodowa. Okres od 22 lipca do stycznia 1945 roku był niezwykle ciężki. Armia czerwona i Wojsko Polskie, organizowane w Rosji, zatrzymały się na Wiśle. Łuków robił wrażenie obronnej fortecy, otoczony dokoła armatami przeciwlotniczymi. Co noc przylatywały niemieckie samoloty wywiadowcze zwykle wypłaszane przez działa przeciwlotnicze. Na kwaterach w prywatnych mieszkaniach pełno wojska, zajęte były gmachy i budynki szkolne.

Image

W pierwszych dniach września uruchomiono wszystkie szkoły, a mianowicie państwowe gimnazjum i liceum, które nie było czynne przez 5 lat, gimnazjum prywatne kupieckie i krawieckie, trzy szkoły powszechne, szkoła dokształcająca zawodowa wieczorowa. Z braku lokali nauka odbywała się w tutejszej szkole, aż do kwietnia co drugi dzień, ale odbywała się ta nauka w daleko innych warunkach. Dzieci mogły uczyć się na przedwojennych podręcznikach i według przedwojennego programu. Nauczycielstwo mogło mówić i mówiło swobodnie do dzieci o Polsce i Jej przeszłości. Kuratorium powierzyło szkolnictwo powszechne przedwojennemu Inspektorowi szkolnemu p. Karolowi Strzałkowskiemu. Szkolnictwo powstało podobnie jak Polska– ze zgliszcz. Powiększyła się liczba dzieci w szkole i nauczycielstwa. Zostały zorganizowane organizacje uczniowskie: harcerstwo, PCK oraz Spółdzielnia Uczniowska. Nauczyciel tutejszej szkoły  p. Henryk Karwowski został zastępca inspektora szkolnego od 15 listopada 1944 roku. Na zebraniu rodzicielskim powołano Opiekę Szkolną. Opiekunem głównym został śp. Michał Matejko, były mój uczeń z okresu pierwszej okupacji niemieckiej w latach 1915-1918 /zmarł w 1945 roku/. W 1945 roku Zarząd Miasta na czele z burmistrzem Tadeuszem Jaroszem, byłym kierownikiem szkoły powszechnej z sąsiedniej wsi Gołaszyn, doprowadził zdewastowane w okresie wojny budynki szkolne w Alejach T. Kościuszki nr 6 i nr 8 do stanu używalności.

Image